Menu
Przypomnijmy, jeszcze 12 lat temu ziemia tu była bezużyteczna, porośnięta chaszczami. Gdy w listopadzie 2014 roku wbijano w nią pierwszą łopatę, w sukces przedsięwzięcia wierzyli tylko inwestorzy - spółka „Nowa Targowica”. Dziś to miejsce - 11 hektarów nad Czarnym Dunajcem, niedaleko granicy z Waksmundem - to wizytówka Nowego Targu. Na najpiękniejszym jarmarku w kraju, ok. 1000, a w szczytach sezonów handlowych nawet 2000 kupców w każdy czwartek i sobotę obsługuje tłumy polskich i zagranicznych klientów.
- Zobaczyłem polską sieć handlową, opartą o wielowiekową tradycję. Aż trudno mi było uwierzyć, że ktoś miał taką wizję, i potrafił ją zrealizować - coś takiego zaprojektować i wybudować. Zobaczyłem produkt, powstały w oparciu o najstarsze źródło, czyli nadanie Nowemu Targowi praw miejskich i przywileju organizacji jarmarków przez Kazimierza Wielkiego w XIV wieku, a jednocześnie rozwinięty przez spółkę „Nowa Targowica” na bazie współczesnych metod marketingu. Zobaczyłem fantastycznie się sprzedający produkt - bo w rozumieniu marketingowym nowy jarmark jest produktem - z którego miasto może być dumne. Zobaczyłem przeskok o cały wiek - komentował inwestycję zaraz po jej otwarciu, 28 maja 2016 roku, były wicewojewoda nowosądecki i niegdysiejszy burmistrz stolicy Podhala, Czesław Borowicz.
Z czego słynie Nowy Targ? - na to pytanie odpowiedź znana jest od pokoleń. Prawa miejskie i przywilej organizacji jarmarków nadał mu w XIV wieku Kazimierz Wielki i od tej pory ta właśnie jarmarczna funkcja najbardziej wpływała na rozpoznawalność położonej w widłach Czarnego i Białego Dunajca stolicy Podhala. W latach PRL-u starsze pokolenia z całej Polski jeździły do nas na targ, głównie po kożuchy.
Po przemianach ustrojowych, przez niemal 20 lat mówiło się o konieczności likwidacji starego placu targowego przy os. Bereki, nie przystającego już do nowej rzeczywistości, nowych standardów rozwijającego się miasta. Były dyskusje, spory na temat wyboru miejsca, wreszcie - gdy w 2014 roku ruszyły prace nad nowym jarmarkiem - wątpliwości. Ale to właśnie inwestorzy mieli rację, a niedowiarki w maju 2016 roku przecierały oczy ze zdumienia.
Dziś jarmark, ze stoiskami, na których asortyment jest praktycznie nieograniczony, z potężnymi, bezpłatnymi parkingami i rozwiniętą gastronomią to prawdziwe koło zamachowe Nowego Targu i regionu między Gorcami i Tatrami, które kręci się jakby na przekór czasom, w którym bazary znikają z map wielu polskich miast. To wielki handlowy kombinat i zakład pracy, a jednocześnie atrakcja turystyczna, promującą miasto w kraju, Europie, świecie.
W targowe czwartki i soboty, a także w niedziele, kiedy to jarmarkowi towarzyszą giełdy samochodowe, targ przyciąga rzesze klientów - głównie słowackich, do których w wakacje i zimowe ferie dołączają rodzimi turyści, odpoczywający pod Tatrami. Być na Podhalu, i nie zabrać z sobą do domu „kawałka góralszczyzny”? Niemożliwe. Dlatego w letnie i zimowe miesiące oblężenie przeżywają stoiska z pamiątkami, kożuchami, oscypkami, a nowi klienci są zawsze pod wrażeniem połączenia góralskiej tradycji z nowoczesnością. Zarówno na placu, jak i w trzech regionalnych galeriach handlowych - „Targowej”, „Kupieckim Dworze” i „Czarnej Owcy”. Ta ostatnia była do niedawna największą w Polsce drewnianą restauracją, a w maju 2023 roku - choć pierwotnej funkcji nie zatraciła i część restauracyjna pomieścić może nadal ok. 200 osób - przyjęła w swoje progi eleganckie butiki.
Jak zwykle w czwartek zachęcamy do obejrzenia najnowszych, dzisiejszych zdjęć z naszego targu i naszych regionalnych galerii handlowych.
Przypominamy o naszych bezpłatnych parkingach, zarówno po lewej, jak i prawej stronie ul. Targowej. Wystarczy za zakrętem przy zajezdni MZK jechać kilkadziesiąt metrów dalej, do terenu zarządzanego przez spółkę Nowa Targowica.
Gościom życzymy udanych zakupów, kupcom - dobrych utargów i już dziś zachęcamy do odwiedzenia nas w sobotę.
Piotr Dobosz